jak co dnia M postanowił zrobić śniadanie, mimo iż pora była już bardziej obiadowa
tak wiec wyjął z lodówki domowym sposobem narządzony boczek i zaczał go kroic uprzednio zjadając skórkę, której to nie zjada mama.
pokroiwszy boczek, wrzucił go na uprzednio rozgrzał patelnię i zaczął gapić się w telewizor, co doprowadziło do znacznego zarumienienia i schrupowacenia boczku, nastał czas wbijania jajek. i tu stało się, pierwsze jajko jakie wbił, które uprzednio położył na zlewie w liczbie 3, okazało się zepsute, psując mu cały boczek, zasmradzając kuchnie i odbierając na chwile apetyt. cóż bywa, ostatnimi czasy jajka od wujka zdarzają się zepsute. nie poddał się, zawartość patelni wrzucił do sedesu, zużywając przy tym dość sporą ilość odświeżacza do powietrza. zapach zgniłego jajka jest okropny.
ponownie zaczął kroić boczek którego było coraz mniej, wruciwszy na patelnię, posolił go znaczną ilością soli rzecz jasna. przypraw M do jajecznicy nie używa. gdy boczek był gotów, podkręcił temperaturę poczekał na rozgrzanie patelni i wlał jajka, które tym razem wbijał ostrożnie do kubka mając nadzieję ze więcej zepsutych nie będzie.
zjadł, zapalił ostatniego ( kolejnego już ostatniego ) papierosa, wziął kolejną pastylkę cholineksu i zapisał wszystko na ścianie.

tak wiec wyjął z lodówki domowym sposobem narządzony boczek i zaczał go kroic uprzednio zjadając skórkę, której to nie zjada mama.
pokroiwszy boczek, wrzucił go na uprzednio rozgrzał patelnię i zaczął gapić się w telewizor, co doprowadziło do znacznego zarumienienia i schrupowacenia boczku, nastał czas wbijania jajek. i tu stało się, pierwsze jajko jakie wbił, które uprzednio położył na zlewie w liczbie 3, okazało się zepsute, psując mu cały boczek, zasmradzając kuchnie i odbierając na chwile apetyt. cóż bywa, ostatnimi czasy jajka od wujka zdarzają się zepsute. nie poddał się, zawartość patelni wrzucił do sedesu, zużywając przy tym dość sporą ilość odświeżacza do powietrza. zapach zgniłego jajka jest okropny.
ponownie zaczął kroić boczek którego było coraz mniej, wruciwszy na patelnię, posolił go znaczną ilością soli rzecz jasna. przypraw M do jajecznicy nie używa. gdy boczek był gotów, podkręcił temperaturę poczekał na rozgrzanie patelni i wlał jajka, które tym razem wbijał ostrożnie do kubka mając nadzieję ze więcej zepsutych nie będzie.
zjadł, zapalił ostatniego ( kolejnego już ostatniego ) papierosa, wziął kolejną pastylkę cholineksu i zapisał wszystko na ścianie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz