poniedziałek, 25 listopada 2013

milczenie

M. dawno nie mówił juz nic, M. prawie przestał żyć, Ona odeszła, on zamilkł

dawno też nie rozmawiał z nim, może jutro odnowi kontakt, może dostanie jakaś wiadomość

poniedziałek, 27 września 2010

dzis mowił prawde

M. dziś pozbył się sznurków z lewej dłoni
tymbark powiedział mu, że "jestem otwarty"
Ona powiedziała "ja tez cie kocham M. " uśmiechnął się, nie słyszał tego co dodała później, może nie do niego
a jutro znów idzie siedzieć w kolejce, rana się rozeszła pewnie znów trzeba pocerować :/


Powered by ScribeFire.

piątek, 24 września 2010

kłamał

w ostatni poniedziałek kłamał, na kapslu przesłał mu wiadomość "dziś spotka Cię coś miłego"
nie spotkało go nic miłego, a cały tydzień obfitował w problemy
a wszystko zaczęło się w sobotę kiedy to M. spotkał się z Nią i chciał porozmawiać wyjaśnić, powiedzieć o tym co go boli raz i do końca, by już nie musiała tego ciągle słuchać kiedy to nie przyjmowała po prostu do wiadomości tego co jest źle, choć to i tak było naprawdę bez znaczenia, bo ona niczego nie miała zamiaru zmieniać. M. powoli zaczyna myśleć ze jej po prosu na nim wcale nie zależy, że Ona go wcale nie kocha i tylko się nim bawi.
ale, wiec byli na spacerze było źle i musiała nadejść Karo z L.
wszystko zepsuli, mimo iż pozornie naprawili, bo Ona zawsze przy niej jest szczęśliwa, dla niej już było dobrze i wszystkie problemy znikły, bo w końcu to M. ma problem nie ona czy oni oboje razem.
czas płynął miło na rozmowie z L. podczas marszu do monopolowego, gdzie zakupili wino, które to M. miał otworzyć bez użycia korkociągu dzięki czemu to właśnie M. poharatał sobie lewą dłoń. dalej wieczór minął dość wesoło, co nie znaczy że było dobrze. M był znów nieszczęśliwy z powodu nieplanowanych gości którzy brali tak brutalnie czas który chciał spędzić sam z Nią.
M. dostał zwolnienie, czeka na zdjęcie szwów i zastanawia czy ostatnie porzucenie go przez Nią, kiedy to powiedziała ze to ich ostatnia rozmowa, było tylko groźbą, krzykiem o ratunek, czy naprawdę końcem.
od jakiegoś już czasu M. ma wrażenie, że wszystko się skończyło, że nie jest już ważny i kolejny raz wszystko spieprzył.


Powered by ScribeFire.

środa, 15 września 2010

popołudnie

M. nie pisał przez dni kilka, a może tylko tak mu sie zdaje. w poniedziałek M. znów był wielkim korporacyjnym zwierzem i znów kopiował i wklejał cyferki, naśmiewał się z doskonałości systemu która ujawniła się w momencie ataku przesłodkich gryzoni, które to dokonały zamachu na światłowód który to był niezbędnym łącznikiem do jakiejkolwiek pracy.
ostatnie dni znów M. kłócił sie z Nią, dlaczego M. tak bardzo ja kocha? skoro nawet tak naprawdę nie pożąda jej tak bardzo jak powinien, z racji jej urody. nie, nie myślcie ze Ona mu się nie podoba. tak podoba mu się bardzo. jej płaski brzuszek, tak sodki, jej zgrabna pupa, tak ponętna i dopasowana do jego dłoni, nawet się smiał ze jes wprost stworzona dla niego, a ona lubi gdy on kładzie na niej swoje dłonie. Ona mu się po prostu podoba i doskonale o tym wie.
M. tęskni bardzo za nią, za wyjazdem nad morze kiedy to mógł bezkarnie podziwiać ją jak spaceruje po pokoju w samej bieliźnie, a ona nie miała nic przeciwko. kiedy o mógł tulić się do niej, dotykać całować. M. po protu tęskni za jej ciałem, które jest takie cudowne......
on po prostu tęskni


Powered by ScribeFire.

niedziela, 12 września 2010

M. wielkie korporacje itp

M. nigdy nie był wielką korporacyjną bestią, M. jest na to stanowczo za młody choć gdy patrzy na Nią to wydaje mu sie że wszystko jest możliwe. tak czy siak M. nie jest wielką korporacyjną bestią dlatego dnia dzisiejszego gdy wylądował na krześle zawzięcie kopiował i wklejał cyferki w dziwne okienka
dzięki temu dzień minął mu spokojnie i nie nazbyt męcząco fizycznie. M. czasem lubi przenieść się z jego klimatyzowanego hangaru do nieklimatyzowanego biura.


Powered by ScribeFire.

sobota, 11 września 2010

kiedy pada deszcz

M. jest bardzo nieszczęśliwy bo nie może iść z Nią na spacer, ona nie spaceruje w deszczu.
kolejny raz dziwna wymiana zdań, nie pasuje Ci odejdź - powiedziała, na nic Twoje łzy nie pomogą tu nić. Jego łzy nie były by pomóc, był po prostu nieszczęśliwy. bał się kolejny raz że znów powie dość, że nie będzie chciała go więcej widzieć.
I co - powiedział -  przeprosimy się i będziemy udawać że nic się nie stało? Tak - odrzekła, ale to nic nie zmieni - zaatakował - wciąż będę Cię denerwował, wciąż będziesz się złościć. zapadła cisza. zapytała czy przechowa jej zakup do następnego widzenia, ze zdziwieniem zapytał -  a chcesz mnie jeszcze zobaczyć? Tak - odparła twierdząco, przecież Cie kocham. nie rozumiał tego, chyba nigdy nie zrozumie. M. jednak wie ze miłość nie wystarczy, poza tym co to za miłość do krwi? on takiej nie potrzebuje, on pragnie szczęścia, swojego bajkowego marzenia. On wciąż chce soczysty pocałunek na powitanie, chce potrzymać Ją za rękę na ulicy, nie tylko gdy nikt nie widzi. nigdy nie wystarczy mu " to Ty jesteś moim chłopakiem, nie oni ( miała namyśli wszystkich tych facetów o których był tak zazdrosny )" ale oni wszyscy nie wiedza przecież o jego istnieniu i to chyba boli go najbardziej.



Powered by ScribeFire.

piątek, 10 września 2010

zgniłe jajo i grzane piwo

M. miał pecha znów trafiło mu sie zgniłe jajo. wiedział o tym już w momencie gdy pękła skorupka a worek wewątrz jajka wciąż trzymał, ale o i tak go uszkodził, w efekcie czego po kuchni rozszedł się ten okropny smród.
ale nie było by to oczywiste gdyby M. nie napisał skąd te jajo znów mu się przytrafiło. otóż w lodówce stało piwo, juz pewnie tydzień, a ostatnimi dniami M. wymyślił ze zrobi sobie grzańca i dziś postanowił wprowadzić ten czyn w życie
jakby ktos pytał jak go zrobił:
pól litra jasnego piwa o łagodnym smaku
1 żółtko
2 łyżeczki cukru
2 łyżeczki miodu
kilka goździków
kawałek kory cynamonowej

nie znalazł w kuchni M. cynamonu pod żadną postacią, wiec było bez niego.
odczucia: gorące, zostawia dziwny gorzkawy posmak, ogólnie M. jest zawiedziony, ale nie jest tragicznie, spodziewał się czegoś więcej, co nie znacz jednak ze M. nie jest zadowolony z tego iż sam zrobił sobie tego grzańca




Powered by ScribeFire.