sobota, 11 września 2010

kiedy pada deszcz

M. jest bardzo nieszczęśliwy bo nie może iść z Nią na spacer, ona nie spaceruje w deszczu.
kolejny raz dziwna wymiana zdań, nie pasuje Ci odejdź - powiedziała, na nic Twoje łzy nie pomogą tu nić. Jego łzy nie były by pomóc, był po prostu nieszczęśliwy. bał się kolejny raz że znów powie dość, że nie będzie chciała go więcej widzieć.
I co - powiedział -  przeprosimy się i będziemy udawać że nic się nie stało? Tak - odrzekła, ale to nic nie zmieni - zaatakował - wciąż będę Cię denerwował, wciąż będziesz się złościć. zapadła cisza. zapytała czy przechowa jej zakup do następnego widzenia, ze zdziwieniem zapytał -  a chcesz mnie jeszcze zobaczyć? Tak - odparła twierdząco, przecież Cie kocham. nie rozumiał tego, chyba nigdy nie zrozumie. M. jednak wie ze miłość nie wystarczy, poza tym co to za miłość do krwi? on takiej nie potrzebuje, on pragnie szczęścia, swojego bajkowego marzenia. On wciąż chce soczysty pocałunek na powitanie, chce potrzymać Ją za rękę na ulicy, nie tylko gdy nikt nie widzi. nigdy nie wystarczy mu " to Ty jesteś moim chłopakiem, nie oni ( miała namyśli wszystkich tych facetów o których był tak zazdrosny )" ale oni wszyscy nie wiedza przecież o jego istnieniu i to chyba boli go najbardziej.



Powered by ScribeFire.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz